2 LUTEGO,
ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO
DZIEŃ ŻYCIA KONSEKROWANEGO

 

Listy sióstr klauzurowych

Wspólnoty Życia Konsekrowanego domem szukania i spotkania Boga i człowieka.
        „Czynić Kościół domem i szkołą komunii", to wyzwanie jakie zaproponował nam nasz bł. Papież Jan Paweł II w Liście Apostolskim „Novo Millennio Ineunte". Słowa te skierowane są do wszystkich wiernych, ale osoby konsekrowane szczególnie odnajdują w nich program i kierunek swego życia oddanego umiłowanemu nade wszystko Bogu. Zwłaszcza klasztory klauzurowo-kontemplacyjne urzeczywistniają prawdę o Kościele jako domu, czyli miejscu, w którym się żyje i wzrasta, tworzy go i buduje; domu,
w którym otrzymuje się życie i, w którym to życie się oddaje; domu, którego się nigdy nie opuszcza,
z którym jest się związanym na stałe.  Sercem tego domu i więzią, która spaja ze sobą poszczególnych członków jest Bóg w Trójcy Jedyny. To nie mury i struktury nadają kształt domowi zakonnemu,
ale osoby, które tworzą wspólnotę, „dzieląc się łaskami tego samego powołania, pomagając sobie wzajemnie, by postępować naprzód razem, zgodnie i jednomyślnie ku Panu"(por.Verbi  Sponsa 6).                
        Życie kontemplacyjne samo z siebie jest rozpowszechnianiem prymatu Boga i transcendencji osoby ludzkiej. Mniszka klauzurowa trwając przy źródle Trynitarnej Miłości i w głębokiej komunii z Nią, staje się absolutną własnością Boga oraz darem Bożym dla wszystkich. Co to oznacza w praktyce?
To, że na ile poszczególne osoby będą same szukały dróg prowadzących do zjednoczenia z Bogiem
 i między sobą, na tyle swoim ukrytym życiem, modlitwą  i ofiarą będą skutecznie pomagać  braciom
 i siostrom towarzysząc im na drogach współczesności.
       Św. Jan od Krzyża mistyk i doktor Kościoła, powiedział, że „ odrobina czystej miłości jest bardziej wartościowa przed Bogiem i wobec duszy, i więcej przynosi pożytku Kościołowi, niż wszystkie inne dzieła razem wzięte", każda mniszka  dąży do tej miłości i wszystko jej podporządkowuje, wiedząc,
że tylko tak najskuteczniej może pomóc swemu Panu i Kościołowi, z którego sprawami i troskami się identyfikuje. Bezinteresowny dar z siebie, nieustanna modlitwa i żarliwa miłość  wypełniają przestrzeń życiową każdej mniszki klauzurowej stając się źródłem płodności apostolskiej. To ukryte promieniowanie miłości przyciąga do wspólnot monastycznych ludzi, którzy poszukują sensu swego życia, pragną odnowić i umocnić swoją więź z Bogiem, przeżyć czas rekolekcji albo po prostu zawierzyć modlitewnemu wstawiennictwu swoje życie i troski. „W duchu wolności i akceptacji, z <łagodnością Chrystusa>, mniszki niosą w sercach cierpienia i niepokoje tych, którzy uciekają się do nich
 o pomoc oraz wszystkich mężczyzn i kobiet. Głęboko złączone z dziejami Kościoła i współczesnego człowieka współpracują duchowo przy budowaniu Królestwa Chrystusowego, aby <>(Verbi  Sponsa 8).
       Tak więc  każda z nas  żyjąca za murami klasztornymi czyni nie tylko wspólnotę swoim domem, którą kocha i której służy ,ale nade wszystko czyni domem własne serce, w którym  spotyka się
z Bogiem i którego On jest Panem . To pomaga z ufnością polecać i oddawać Bogu „radości i nadzieje, smutki i trwogę ludzi współczesnych, a szczególnie ubogich i cierpiących", których w żadnym chyba miejscu nie brakuje.
Wydawałoby się , że obecna kultura, tak bardzo samowystarczalna i kierująca się dużym konsumpcjonizmem ,w ciągłym zagonieniu zapomniała o wartościach, o poszukiwaniu głębszego sensu istnienia i o Bogu, w którym przecież „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy"( Dz17:28).  Jednak, nasze rozmównice, miejsca rekolekcyjne w klasztorze, gdzie przychodzą ludzie, by w modlitewnej atmosferze
i ciszy usłyszeć głos swego serca i spotkać się tam z Bogiem zdają się mówić co innego. W serce człowieka wpisana jest tęsknota za dobrem i pięknem, za głębią, w której przemawia Bóg.
 O wspólnotach klauzurowych mówi się, że są to „źródła na pustyni miast". Współczesny człowiek, bardziej chyba niż kiedykolwiek  spragniony jest autentycznych wartości duchowych i moralnych,  których poszukuje właśnie w takich miejscach jak klasztory kontemplacyjne. W tym poszukiwaniu staramy się towarzyszyć osobom użyczając im miejsca i pomocy w modlitwie, tak aby samotność,
która  dla mniszki klauzurowej nigdy nie jest pustką, mogła sprzyjać  pogłębieniu także i ich życiu wiary.
Wierzymy, że zarówno ci, którzy korzystają z modlitewnej ciszy w naszych domach zakonnych, jak i ci do których docieramy  modlitwą i ofiarowanym życiem, w swoich sercach budują przestrzeń, która jest miejscem spotkania Boga i człowieka.

S. M. Alicja od Najświętszego Oblicza
karmelitanka bosa z Kielc ( s. Alicja Boćkowska )
Zamknięte drzwi wywołują ciekawość i pobudzają wyobraźnię. Uczennice szkół klasztornych planują zwykle wycieczkę ukradkiem do klauzury; ale jeśli się im udało tam wejść, wracają rozczarowane. Korytarze, sypialnie, pracownie... nic niezwykłego, sensacyjnego, romantycznego, nielegalnego. I wtedy pada pytanie: Po co się zamykają, jeśli nie mają nic do ukrycia?
Klauzura klasztorna pełniła w ciągu wieków różne funkcje, zwykle zresztą po kilka na raz. W epokach lub środowiskach barbarzyńskich bywała po prostu ochroną; o ile mi wiadomo, po raz ostatni spełniła taką rolę w połowie dwudziestego wieku, kiedy pewien oficer bezpieki w asyście kilkunastu podwładnych usiłował wyłamać furtę jednego z klasztorów warszawskich, żeby zabrać stamtąd swoją córkę, która uparła się zostać zakonnicą. (Furta jednak okazała się solidną, zabytkową robotą, a córka zdania nie zmieniła i została.) Ale kiedy atak nie grozi, po co się zamykamy?
W aptece wisi często napis: Prosimy o zachowanie ciszy. Nikogo to nie dziwi: farmaceuta, dawkujący leki, musi się skoncentrować na swojej robocie, żeby uniknąć niebezpiecznych pomyłek. W autobusie wisi napis: Nie rozmawiać z kierowcą - bo i on musi całą uwagę skupić na drodze, i rozsądni pasażerowie pomagają mu w tym, w trosce o swoje własne bezpieczeństwo. W bibliotece publicznej obwiązuje cisza, inaczej nic by w niej nie zdołali osiągnąć naukowcy ani studenci; w laboratorium badacza potrzebne są warunki zapewniające maximum uwagi. Wiele zawodów potrzebuje skupienia się w pracy, nawet izolacji, wyłączenia bodźców i wrażeń zewnętrznych. Potrzebuje ich także życie kontemplacyjne.
Ludzka myśl, ludzka uwaga ma ograniczoną pojemność. Jeśli zajmuje się jednym tematem, to już nie drugim, przynajmniej nie w tym samym czasie; najwyżej na zmianę. Do klasztoru kontemplacyjnego wstępuje się po to, żeby prowadzić życie modlitwy. Wszystkie wyrzeczenia, wszystkie tak zwane umartwienia są w nim ustawione w ten sposób, żeby to życie maksymalnie rozwinąć. Jeżeli ktoś tu przyszedł, to znaczy, że tego właśnie pragnął. Włóżmy między bajki powołania wymuszone: od przeszło pięciuset lat obowiązuje w prawie kościelnym całkowita dobrowolność wstępowania. Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś ostatecznie do swoich pragnień nie dorasta i tak mu brak świata, że wiecznie siedzi z nosem w telewizorze albo w Internecie; ale wtedy mamy do czynienia z powołaniem źle rozpoznanym albo zmarnowanym. W zasadzie jednak, kto wybrał sobie klasztor kontemplacyjny, ceni odosobnienie, ceni milczenie, ceni ograniczenie kontaktów zewnętrznych, bo to jest warunek skupienia się na życiu modlitwy.
Do klasztoru kontemplacyjnego wstępuje się też po to, żeby prowadzić życie we wspólnocie i znajduje się ją tam w pełni! Nie ma tu, jak w świecie czy jak nawet w wielu zgromadzeniach czynnych, kilku środowisk: jedno w domu, inne w pracy, jeszcze inne przy wypoczynku... Środowisko jest przez cały dzień jedno i to samo, niezmienne, i wszystkie wady jego członków robią się szybko jawne; ale także nasze własne wady wychodzą na jaw tym szybciej, i uczymy się znosić innych ludzi i siebie. Jest to jakby jeden wielki Boży kocioł, w którym pokrywka powiększa ciśnienie pary, ale znajomość własnych wad i umiejętność przebaczania cudzych są przecież nieodzownym warunkiem życia modlitwy, która bez nich stałaby się martwym bujaniem w obłokach. Dlatego kto wybrał życie kontemplacyjne, ceni zamkniętą wspólnotę jako Boży dom i Bożą szkołę.

s. Małgorzata Borkowska O.S.B.

Wiele osób zadaje sobie pytanie o sens istnienia zakonów kontemplacyjnych. Staje ono również przed współczesnym człowiekiem, żyjącym na początku XXI wieku, w dobie internetu oraz wielkich odkryć w świecie nauki i techniki. Czy życie w zakonach zamkniętych ma sens, gdy świat stoi przed nami otworem ze swoimi wielorakimi możliwościami? Czy krata, która oddziela siostry klauzurowe od świata, oddziela je także od jego problemów, a tym samym od problemów ludzi?


Jezus, nasz Zbawca, który jest Ten sam teraz i na wieki, nie poprzestał na powołaniu Apostołów dwa tysiące lat temu. W miarę upływu czasu, konkretne osoby zafascynowane Jego Miłością, odpowiadając na wezwanie : „Pójdź za Mną", decydują się na życie w Jego nieustannej bliskości. Powołanie zakonne jest, można by powiedzieć, dowodem na to, że Jezus żyje, że jest konkretną osobą, która kocha i którą można pokochać. Nie było by możliwe i nie miało by sensu wstępowanie do klasztoru, tylko po to, by żyć w samotności. Miłość istnieje wyłącznie między osobami. Jako mniszka zakonu kontemplacyjnego żyję z Osobą, z Jezusem, związana jestem z Nim na zawsze poprzez śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.


Gdy odnajduje się tę jedyną miłość, wówczas to ona zaczyna porządkować całe życie. Ustaje pośpiech i niepokój, a serce ogarnia największe pragnienie, by być z Tym którego się kocha. Nie dlatego, że jest to tylko nasze pragnienie. Tak naprawdę, to Jezus w sercu każdego z nas, składa swoje pragnienie by być blisko człowieka. Zamykając się w klasztorze klauzurowym chcemy odpowiedzieć na to pragnienie Jego serca, które dla nas z miłości zostało przebite włócznią na Krzyżu. Odtąd to Serce jest nieustannie otwarte i pragnie przelewać całą swoją miłość w serca wszystkich ludzi.


Poprzez zaślubiny z Jezusem chcemy oddawać Mu coraz większe obszary, tego co stanowi nas zewnętrznie i wewnętrznie. Oddajemy się Jego miłości, gdyż to my, jako pierwsze zostałyśmy obdarowane powołaniem. To ono skłania nas, by odpowiedzieć na wołanie Miłości. Pragniemy uwielbiać Dawcę wszelkich darów i całe nasze życie - Jego największy dar, na nowo Jemu samemu ofiarować. Na służbę Jego miłości w Kościele oddajemy wszystko czym jesteśmy i co posiadamy jako ludzie. Oddajemy również naszą miłość do bliskich, których z bólem serca opuszczamy. Opuszczamy ich jednak tylko fizycznie, co sprawia, że stajemy się związane z naszą rodziną nie tylko więzami krwi, ale i więzami duchowymi.


Naszą miłość do Jezusa pragniemy wyrażać głównie poprzez modlitwę indywidualną i wspólnotową, która jest głównym zadaniem klasztorów kontemplacyjnych. We wspólnotach karmelitanek bosych zajmuje ona około 6-7 godzin dzienne. Dzień karmelitanki rozpoczyna się. o 5.20 i wyznaczany jest poprzez rytm modlitwy, którą odmawiamy w chórze zakonnym i w celi. Na ten czas, poświęcony Jezusowi, składa się codzienna Eucharystia, Liturgia Godzin, dwie godziny modlitwy wewnętrznej, czytanie duchowne, studium Pisma świętego, różaniec.

W naszą modlitwę i ofiarę wierności powołaniu wpisujemy również intencje osób, które proszą nas o wstawiennictwo w swoich potrzebach. To sprawia, że czujemy się złączone duchowo z tymi, którzy z takim zaufaniem powierzają nam swoje prośby. Problemy ludzkie nie są wiec czymś nam obcym, ale czymś co staje się przedmiotem naszej szczególnej troski modlitewnej i przybliża nas od tych, którzy żyją poza murami klasztornymi. Intencje są nam przekazywane telefonicznie, listownie, a także za pośrednictwem poczty elektronicznej. Dla osób, które pragną bardziej bezpośrednio uczestniczyć w naszej modlitwie, istnieje możliwość odprawienia w naszym Karmelu indywidualnych dni skupienia, czy rekolekcji. Piękno warmińskiej ziemi, w sercu której położony jest nasz klasztor, pomaga wielbić Stwórcę za Jego miłość i dobroć oraz ułatwia kontakt z Bogiem.


Dla naszych przyjaciół, dobrodziejów i wszystkich pragnących pogłębiać modlitwę, organizujemy wiosenne i jesienne dni duchowości podczas których proponujemy udział w konferencjach, dotyczących tematyki karmelitańskiej.


Na nasze powołanie składa się także praca, podczas której staramy się również trwać w obecności Bożej, naśladując Jezusa pracującego w Nazarecie. Chcemy być blisko wszystkich, którzy muszą zapracować na swoje życie i utrzymanie. Wykonujemy więc prace związane z codziennym życiem, pracujemy w ogrodzie, zajmujemy się również szyciem szat liturgicznych, chorągwi i sztandarów, a przed Bożym Narodzeniem przygotowujemy figurki Dzieciątka Jezus. W ten sposób staramy się o środki konieczne na potrzeby życia codziennego, comiesięczne opłaty, czy opał na zimę. Pracując, nie zapominamy o tym, że to Bóg jest Tym, który jako pierwszy troszczy się o naszą wspólnotę pod każdym względem, także tym materialnym. Same nie byłybyśmy w stanie zapracować na potrzeby finansowe zwłaszcza wtedy, gdy trwa budowa klasztoru lub prace wykończeniowe i konieczne remonty.


Dlatego pragniemy z serca podziękować wszystkim, którzy wspierają nas i dzięki którym możliwa jest nasza posługa modlitwy w Kościele. W sposób szczególny naszą wdzięczność wyrażamy Księdzu Dyrektorowi Waldemarowi Cisło, Księdzu Infułatowi Kazimierzowi Piwowarskiemu oraz Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, która kolejny raz organizuje akcję pomocy finansowej na rzecz sióstr klauzurowych. Dziękujemy za wrażliwość na potrzeby zakonów kontemplacyjnych w Polsce i przyczynienie się do tego, by życie kontemplacyjno-klauzurowe w naszym kraju mogło rozwijać się na chwałę Bożą.

Niech sam Bóg wynagrodzi wszystkim ludziom dobrej woli, niech hojnie darzy swoim błogosławieństwem i łaską na każdy dzień życia.

Z darem modlitwy


Siostry Karmelitanki Bose ze Spręcowa.

Przez Profesję rad ewangelicznych osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego życia, ale stara się też odtworzyć w sobie tę formę życia, jaką obrał sobie Syn Boży. Zachowując dziewictwo, przyjmuje do swego serca dziewiczą miłość Chrystusa; naśladując Jego ubóstwo, wyznaje Syna, który wszystko otrzymuje od Ojca i z miłością Mu wszystko oddaje; czyniąc ofiarę z własnej wolności wyznaje Chrystusa jako Tego, który ma w upodobanie jedynie w Woli Ojca" ( Jan Paweł II Vita consecrata, 16).

„Postanowiwszy żyć z jałmużny dla miłości Bożej, tak czułam się bogata, jak gdybym posiadała wszystkie skarby świata"

św. Teresa od Jezusa „Księga Życia" 35,6


Czym jest dla mnie, karmelitanki bosej, żyjącej za karatami klauzury, wezwanie do życia z jałmużny? Co mogą oznaczać przytoczone powyżej słowa św. Teresy, która nie mając nic, czuła się bogata?


Każdego dnia podejmuję swoim życiem trud odpowiedzi na te pytania. Sytuacje, w których prosimy o jałmużnę nie zdarzają się często, to sytuacje wyjątkowe, najczęściej związane z większymi inwestycjami, bez których nie możliwe byłoby dalsze funkcjonowanie naszego klasztoru. Prosimy jako wspólnota i otrzymujemy, jako wspólnota.

Jednak każda z nas przeżywa takie sytuacje w sposób indywidualny. Dla mnie są one objawieniem bliskości Boga i Jego Wszechmocy. On sprawia, że otrzymujemy dokładnie taką sumę, jaka jest akurat potrzebna, On jest Panem ludzkich serc. Oczekujemy od Boga wszystkiego, wierząc, że On wie, co dla nas jest konieczne. Nigdy nas jeszcze nie zawiódł!


Brak pieniędzy jest zawsze związany z doświadczeniem zależności. Nie mam, więc proszę, wyciągam rękę do Tego, który może mnie obdarować. To taki „przyspieszony kurs zaufania". W sytuacji braku, Bóg przychodzi do nas z konkretną propozycją: „Czy chcesz mi zaufać?" Mój niepokój i zatroskanie przekonują mnie, że nie zawsze potrafię zdać taki egzamin.


Ileż jednak radości przynosi mi Boża odpowiedź, czasami z najmniej spodziewanej strony. Mam świadomość, że ofiary innych, nawet te najskromniejsze, ale wielkoduszne, utrzymują moje życie. To wielki dar, który rodzi zażenowanie, bo przecież nic mi się nie należy... Ale dar zobowiązuje, a może nawet więcej- dar wymaga, by żyć na miarę daru, na miarę tej ogromnej miłości, którą ludzie składają w moje ręce.


"Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?... Wypełnię me śluby dla Pana przed całym Jego ludem...." (Ps 116).

W ten sposób, nie mając nic, staję się bogata, ale nie w znaczeniu materialnym, bo to przecież nie możliwe. Staję się bogata darem ludzkiej miłości i życzliwości; staję się bogata, poprzez możliwość wyrażania wdzięczności; staję się bogata darem Bożej Opatrzności, otwierającej przede mną drogę całkowitego zawierzenia....

„Tobie, Panie zaufałam, nie zawstydzę się na wieki"!

Karmelitanka Bosa ze Spręcowa






 

Pomoc Kościołowi w Potrzebie | ul. Wiertnicza 142, 02- 952 Warszawa, Tel./Fax: +48 22 845 17 09 | ING Bank Śląski o/ Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759