Jezus, nasz Zbawca, który jest Ten sam teraz i na wieki, nie poprzestał na powołaniu Apostołów dwa tysiące lat temu. W miarę upływu czasu, konkretne osoby zafascynowane Jego Miłością, odpowiadając na wezwanie : „Pójdź za Mną", decydują się na życie w Jego nieustannej bliskości. Powołanie zakonne jest, można by powiedzieć, dowodem na to, że Jezus żyje, że jest konkretną osobą, która kocha i którą można pokochać. Nie było by możliwe i nie miało by sensu wstępowanie do klasztoru, tylko po to, by żyć w samotności. Miłość istnieje wyłącznie między osobami. Jako mniszka zakonu kontemplacyjnego żyję z Osobą, z Jezusem, związana jestem z Nim na zawsze poprzez śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
Gdy odnajduje się tę jedyną miłość, wówczas to ona zaczyna porządkować całe życie. Ustaje pośpiech i niepokój, a serce ogarnia największe pragnienie, by być z Tym którego się kocha. Nie dlatego, że jest to tylko nasze pragnienie. Tak naprawdę, to Jezus w sercu każdego z nas, składa swoje pragnienie by być blisko człowieka. Zamykając się w klasztorze klauzurowym chcemy odpowiedzieć na to pragnienie Jego serca, które dla nas z miłości zostało przebite włócznią na Krzyżu. Odtąd to Serce jest nieustannie otwarte i pragnie przelewać całą swoją miłość w serca wszystkich ludzi.
Poprzez zaślubiny z Jezusem chcemy oddawać Mu coraz większe obszary, tego co stanowi nas zewnętrznie i wewnętrznie. Oddajemy się Jego miłości, gdyż to my, jako pierwsze zostałyśmy obdarowane powołaniem. To ono skłania nas, by odpowiedzieć na wołanie Miłości. Pragniemy uwielbiać Dawcę wszelkich darów i całe nasze życie - Jego największy dar, na nowo Jemu samemu ofiarować. Na służbę Jego miłości w Kościele oddajemy wszystko czym jesteśmy i co posiadamy jako ludzie. Oddajemy również naszą miłość do bliskich, których z bólem serca opuszczamy. Opuszczamy ich jednak tylko fizycznie, co sprawia, że stajemy się związane z naszą rodziną nie tylko więzami krwi, ale i więzami duchowymi.
Naszą miłość do Jezusa pragniemy wyrażać głównie poprzez modlitwę indywidualną i wspólnotową, która jest głównym zadaniem klasztorów kontemplacyjnych. We wspólnotach karmelitanek bosych zajmuje ona około 6-7 godzin dzienne. Dzień karmelitanki rozpoczyna się. o 5.20 i wyznaczany jest poprzez rytm modlitwy, którą odmawiamy w chórze zakonnym i w celi. Na ten czas, poświęcony Jezusowi, składa się codzienna Eucharystia, Liturgia Godzin, dwie godziny modlitwy wewnętrznej, czytanie duchowne, studium Pisma świętego, różaniec.
W naszą modlitwę i ofiarę wierności powołaniu wpisujemy również intencje osób, które proszą nas o wstawiennictwo w swoich potrzebach. To sprawia, że czujemy się złączone duchowo z tymi, którzy z takim zaufaniem powierzają nam swoje prośby. Problemy ludzkie nie są wiec czymś nam obcym, ale czymś co staje się przedmiotem naszej szczególnej troski modlitewnej i przybliża nas od tych, którzy żyją poza murami klasztornymi. Intencje są nam przekazywane telefonicznie, listownie, a także za pośrednictwem poczty elektronicznej. Dla osób, które pragną bardziej bezpośrednio uczestniczyć w naszej modlitwie, istnieje możliwość odprawienia w naszym Karmelu indywidualnych dni skupienia, czy rekolekcji. Piękno warmińskiej ziemi, w sercu której położony jest nasz klasztor, pomaga wielbić Stwórcę za Jego miłość i dobroć oraz ułatwia kontakt z Bogiem.
Dla naszych przyjaciół, dobrodziejów i wszystkich pragnących pogłębiać modlitwę, organizujemy wiosenne i jesienne dni duchowości podczas których proponujemy udział w konferencjach, dotyczących tematyki karmelitańskiej.
Na nasze powołanie składa się także praca, podczas której staramy się również trwać w obecności Bożej, naśladując Jezusa pracującego w Nazarecie. Chcemy być blisko wszystkich, którzy muszą zapracować na swoje życie i utrzymanie. Wykonujemy więc prace związane z codziennym życiem, pracujemy w ogrodzie, zajmujemy się również szyciem szat liturgicznych, chorągwi i sztandarów, a przed Bożym Narodzeniem przygotowujemy figurki Dzieciątka Jezus. W ten sposób staramy się o środki konieczne na potrzeby życia codziennego, comiesięczne opłaty, czy opał na zimę. Pracując, nie zapominamy o tym, że to Bóg jest Tym, który jako pierwszy troszczy się o naszą wspólnotę pod każdym względem, także tym materialnym. Same nie byłybyśmy w stanie zapracować na potrzeby finansowe zwłaszcza wtedy, gdy trwa budowa klasztoru lub prace wykończeniowe i konieczne remonty.
Dlatego pragniemy z serca podziękować wszystkim, którzy wspierają nas i dzięki którym możliwa jest nasza posługa modlitwy w Kościele. W sposób szczególny naszą wdzięczność wyrażamy Księdzu Dyrektorowi Waldemarowi Cisło, Księdzu Infułatowi Kazimierzowi Piwowarskiemu oraz Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, która kolejny raz organizuje akcję pomocy finansowej na rzecz sióstr klauzurowych. Dziękujemy za wrażliwość na potrzeby zakonów kontemplacyjnych w Polsce i przyczynienie się do tego, by życie kontemplacyjno-klauzurowe w naszym kraju mogło rozwijać się na chwałę Bożą.
Niech sam Bóg wynagrodzi wszystkim ludziom dobrej woli, niech hojnie darzy swoim błogosławieństwem i łaską na każdy dzień życia.
Z darem modlitwy
Siostry Karmelitanki Bose ze Spręcowa.
„Przez Profesję rad ewangelicznych osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego życia, ale stara się też odtworzyć w sobie tę formę życia, jaką obrał sobie Syn Boży. Zachowując dziewictwo, przyjmuje do swego serca dziewiczą miłość Chrystusa; naśladując Jego ubóstwo, wyznaje Syna, który wszystko otrzymuje od Ojca i z miłością Mu wszystko oddaje; czyniąc ofiarę z własnej wolności wyznaje Chrystusa jako Tego, który ma w upodobanie jedynie w Woli Ojca" ( Jan Paweł II Vita consecrata, 16).
Każdego dnia podejmuję swoim życiem trud odpowiedzi na te pytania. Sytuacje, w których prosimy o jałmużnę nie zdarzają się często, to sytuacje wyjątkowe, najczęściej związane z większymi inwestycjami, bez których nie możliwe byłoby dalsze funkcjonowanie naszego klasztoru. Prosimy jako wspólnota i otrzymujemy, jako wspólnota.
Jednak każda z nas przeżywa takie sytuacje w sposób indywidualny. Dla mnie są one objawieniem bliskości Boga i Jego Wszechmocy. On sprawia, że otrzymujemy dokładnie taką sumę, jaka jest akurat potrzebna, On jest Panem ludzkich serc. Oczekujemy od Boga wszystkiego, wierząc, że On wie, co dla nas jest konieczne. Nigdy nas jeszcze nie zawiódł!
Brak pieniędzy jest zawsze związany z doświadczeniem zależności. Nie mam, więc proszę, wyciągam rękę do Tego, który może mnie obdarować. To taki „przyspieszony kurs zaufania". W sytuacji braku, Bóg przychodzi do nas z konkretną propozycją: „Czy chcesz mi zaufać?" Mój niepokój i zatroskanie przekonują mnie, że nie zawsze potrafię zdać taki egzamin.
Ileż jednak radości przynosi mi Boża odpowiedź, czasami z najmniej spodziewanej strony. Mam świadomość, że ofiary innych, nawet te najskromniejsze, ale wielkoduszne, utrzymują moje życie. To wielki dar, który rodzi zażenowanie, bo przecież nic mi się nie należy... Ale dar zobowiązuje, a może nawet więcej- dar wymaga, by żyć na miarę daru, na miarę tej ogromnej miłości, którą ludzie składają w moje ręce.
"Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?... Wypełnię me śluby dla Pana przed całym Jego ludem...." (Ps 116).
W ten sposób, nie mając nic, staję się bogata, ale nie w znaczeniu materialnym, bo to przecież nie możliwe. Staję się bogata darem ludzkiej miłości i życzliwości; staję się bogata, poprzez możliwość wyrażania wdzięczności; staję się bogata darem Bożej Opatrzności, otwierającej przede mną drogę całkowitego zawierzenia....
„Tobie, Panie zaufałam, nie zawstydzę się na wieki"!
Karmelitanka Bosa ze Spręcowa
|
|